POLSKA / PRAWO I WSPÓLNE ŻYCIE

Związki partnerskie w Polsce 2026. Parlament uchwalił, prezydent zawetował

Sejm i Senat przyjęły ustawę o statusie osoby najbliższej, prezydent ją zawetował, a we wrześniu Sejm nie zdołał tego weta odrzucić. Uznawanie małżeństw zawartych za granicą to osobna historia.

Dwóch modeli ADDICTED w dopasowanej bieliźnie na tle miejskiej architektury
ADDICTED / kampania

POLSKA / 2026

Jedno głosowanie nie zmienia codzienności od razu. Liczy się to, co naprawdę weszło w życie — i czego nadal brakuje.

WPROWADZENIE

W 2026 roku łatwo było zgubić się już w samych nagłówkach. Najpierw pojawiło się długo oczekiwane „tak” w Sejmie. Potem przyszło „tak” z Senatu. Niespełna miesiąc później prezydenckie weto zatrzymało cały pakiet, a we wrześniu Sejm nie zdołał go odblokować. Do tego dochodziły wyroki Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej i Naczelnego Sądu Administracyjnego, zmieniające sytuację osób, które zawarły małżeństwo poza Polską. Kto czytał tylko pojedyncze wiadomości, mógł odnieść wrażenie, że parom jednopłciowym przyznano nowe prawa, po chwili je odebrano, a następnie jednak wprowadzono równość małżeńską tylnymi drzwiami. Żaden z tych skrótów nie opisuje rzeczywistości.

W mediach pakiet często opisywano jako ustawę o związkach partnerskich, choć formalnie nosił inną nazwę. Najprościej rozdzielić dwie sprawy. Pierwsza dotyczyła nowej, krajowej formy prawnego uregulowania wspólnego życia. Parlament ją uchwalił, ale prezydent odmówił podpisu, a Sejm nie odrzucił weta, więc nie zaczęła obowiązywać. Druga dotyczy małżeństw już legalnie zawartych za granicą. Tu wyroki europejskie i polskie nakazują władzom uznać określone skutki istniejącego związku i umożliwić transkrypcję zagranicznego aktu. Nie daje to jednak dwóm mężczyznom ani dwóm kobietom prawa do zawarcia małżeństwa przed polskim urzędnikiem stanu cywilnego.

Ta różnica nie jest prawniczym drobiazgiem. Widać ją w trzech zwykłych sytuacjach: kiedy partner trafia do szpitala, kiedy para urządza wspólne mieszkanie i planuje przyszłość oraz kiedy małżonkowie wracają do Polski z zagranicznym aktem małżeństwa.

Cztery daty, które porządkują sytuację

Cztery daty, które porządkują sytuację

29 maja Sejm uchwalił ustawę o statusie osoby najbliższej w związku i umowie o wspólnym pożyciu stosunkiem głosów 230 do 198, przy jednym głosie wstrzymującym się. Tego samego dnia przyjął osobną ustawę wprowadzającą. Była ona potrzebna, ponieważ nowe rozwiązanie miało zmienić wiele innych przepisów — od podatków i ubezpieczenia zdrowotnego po rentę rodzinną, zasiłek opiekuńczy i prawo do pochówku.

25 czerwca Senat przyjął obie ustawy bez poprawek. 26 czerwca trafiły do prezydenta. W ustawie wprowadzającej zapisano, że system ruszy 1 stycznia 2027 roku. Ta data była jednak uzależniona od podpisania i ogłoszenia całego pakietu.

17 lipca Karol Nawrocki odmówił podpisania obu ustaw. W uzasadnieniu wskazywał między innymi, że przyznane prawa zbyt mocno zbliżałyby nową umowę do małżeństwa. Po wecie ustawy wróciły do Sejmu, a 29 lipca zostały skierowane do komisji. Ostatnie słowo padło 17 września. Za odrzuceniem weta głosowało 232 posłów, ale przy wymaganej większości trzech piątych zabrakło 27 głosów. Oznacza to jedno: nie ma nowego statusu osoby najbliższej, nie można zawrzeć opisanej w ustawie umowy, a planowany termin 1 stycznia 2027 roku przestał mieć znaczenie.

Czwarta data pochodzi z innej historii. 23 sierpnia 2026 roku zaczęły obowiązywać nowe wzory dokumentów stanu cywilnego, dostosowane do transkrypcji zagranicznych aktów małżeństwa par jednopłciowych. Pozwalają przenieść do polskiego rejestru małżeństwo dwóch kobiet albo dwóch mężczyzn bez wpisywania ich danych niezgodnie z płcią. Jak urzędy w różnych miastach stosują je na co dzień, pokażą kolejne wnioski i kolejne miesiące.

Model ADDICTED w czerwonej stylizacji
ADDICTED / kampania
Pierwsza sytuacja to telefon ze szpitala

Pierwsza sytuacja to telefon ze szpitala

Para mieszka razem od dwunastu lat. Jedna osoba trafia nieprzytomna do szpitala, druga chce porozmawiać z lekarzem, zobaczyć dokumentację i zająć się najpilniejszymi sprawami. To nie jest abstrakcyjna dyskusja o nazwie związku. Chodzi o to, czy człowiek, z którym dzieli się życie, zostanie uznany przez instytucję i czy będzie mógł działać bez udowadniania swojej relacji za każdym razem od nowa.

Uchwalona ustawa miała pozwolić, by w notarialnej umowie partnerzy zapisali wzajemne upoważnienie do informacji o stanie zdrowia i dokumentacji medycznej, określając jego zakres. Mogliby też udzielić sobie pełnomocnictwa do występowania przed urzędami i sądami oraz do prowadzenia zwykłych spraw, gdy druga osoba czasowo nie mogłaby działać sama. Jeden dokument miał łączyć te ustalenia z oficjalnie zarejestrowanym statusem związku.

Weto nie odebrało praw, które już wcześniej wynikały z przepisów o prawach pacjenta. Osoba pozostająca we wspólnym pożyciu może być uznana za osobę bliską, a nieprzytomny pacjent nie musi mieć małżonka, by lekarz mógł przekazać informacje osobie bliskiej. Pacjent może również upoważnić wybraną osobę do dostępu do dokumentacji medycznej. Problem polega na czymś innym: nie powstała jedna, rejestrowana konstrukcja prawna, która porządkowałaby relację w wielu dziedzinach jednocześnie.

Dlatego tak wiele zależy dziś od tego, kogo wpisano jako osobę upoważnioną w dokumentacji medycznej i jak szerokie jest to upoważnienie. Ogólne upoważnienie nie musi być notarialne, a według Rzecznika Praw Pacjenta może być respektowane także w innej placówce, o ile nie zostało ograniczone do jednego podmiotu. To praktyczne zabezpieczenie, ale nie odpowiednik statusu, który miał powstać na mocy zawetowanej ustawy. W nagłej sytuacji pozostaje różnica między wykazaniem, że jest się osobą bliską, a przedstawieniem dokumentu potwierdzającego relację wpisaną do państwowego rejestru.

Druga sytuacja to wspólne mieszkanie, pieniądze i śmierć jednego z partnerów

Druga sytuacja to wspólne mieszkanie, pieniądze i śmierć jednego z partnerów

Drugi przykład zaczyna się zwyczajnie: dwie osoby kupują mieszkanie, dzielą raty i koszty remontu, jedna z czasem zarabia więcej, druga przejmuje większą część obowiązków domowych. Po kilkunastu latach pytanie „co jest czyje?” przestaje dotyczyć tylko faktur za meble. Dochodzą oszczędności, kredyt, emerytura, dziedziczenie i możliwość dalszego mieszkania w tym samym miejscu po śmierci partnera.

Projekt nie zakładał automatycznego skopiowania wszystkich zasad małżeństwa. Punktem wyjścia miała być rozdzielność majątkowa. Partnerzy mogliby jednak wpisać do umowy wspólność majątkową albo rozdzielność z wyrównaniem dorobków. Mogliby uzgodnić prawo do korzystania z mieszkania i wyposażenia domu, a także alimenty po rozwiązaniu umowy, jeśli jedna osoba znalazłaby się w niedostatku. Do aktu można byłoby dołączyć testamenty. Ustawa wprowadzająca przewidywała ponadto zmiany dotyczące między innymi wspólnego rozliczenia podatku, podatku od spadków i darowizn, ubezpieczenia zdrowotnego, renty rodzinnej, zasiłku opiekuńczego oraz prawa do pochówku.

Nie wszystkie te uprawnienia miały pojawić się automatycznie po podpisie u notariusza. Część zależałaby od treści umowy, część od spełnienia warunków zapisanych w innych ustawach. Dlatego nawet po wejściu pakietu w życie nie byłoby trafne zdanie: „to małżeństwo pod inną nazwą”. Nowe rozwiązanie nie zmieniało polskiej definicji małżeństwa, nie wprowadzało wspólnego nazwiska i nie otwierało drogi do wspólnej adopcji.

Po wecie para nadal może osobno ułożyć część spraw za pomocą testamentu, pełnomocnictw, umowy współwłasności czy dyspozycji na wypadek śmierci. Tyle że każde z tych narzędzi ma własny zakres i nie tworzy jednego statusu rodzinnego. Dokument dotyczący mieszkania nie daje renty rodzinnej. Pełnomocnictwo nie zastępuje zasad podatkowych. Testament nie rozwiązuje automatycznie wszystkich kwestii zachowku, opodatkowania ani świadczeń. Przy większym majątku, kredycie, firmie albo dzieciach jeden wzór pobrany z internetu rzadko wystarcza, a o bezpieczeństwie pary decyduje cały zestaw dokumentów przygotowany z prawnikiem.

Właśnie ten rozdrobiony system był jednym z powodów, dla których Europejski Trybunał Praw Człowieka w sprawie Przybyszewska i inni przeciwko Polsce uznał w 2023 roku naruszenie prawa do poszanowania życia prywatnego i rodzinnego. Trybunał nie nakazał Polsce otwarcia małżeństwa dla par jednopłciowych. Stwierdził jednak, że państwo musi zapewnić im konkretną formę prawnego uznania i ochrony, ponieważ prywatne umowy nie wystarczają do uregulowania podstawowych spraw, takich jak majątek, utrzymanie, podatki czy dziedziczenie.

Dwóch modeli ADDICTED w letnich stylizacjach
ADDICTED / kampania
Trzecia sytuacja to ślub w Berlinie i życie po powrocie do Polski

Trzecia sytuacja to ślub w Berlinie i życie po powrocie do Polski

Trzecia para pobrała się w Niemczech i po kilku latach chce wrócić do Polski. Ma wspólne nazwisko, zagraniczny akt małżeństwa i historię wspólnego życia w małżeństwie. W Polsce okazuje się, że jedno mieszkanie można wpisać do księgi wieczystej z nowym nazwiskiem, a przy innym podobny wniosek zostaje odrzucony. Jedna instytucja uznaje dokument, inna domaga się polskiego aktu. Właśnie takie administracyjne pęknięcia znalazły się w sprawie C-713/23 rozstrzygniętej przez Trybunał Sprawiedliwości UE.

25 listopada 2025 roku Trybunał orzekł, że państwo pochodzenia nie może odmówić uznania małżeństwa dwóch swoich obywateli tej samej płci, jeżeli legalnie zawarli je w innym państwie Unii podczas korzystania ze swobody przemieszczania się i pobytu oraz rozwinęli lub umocnili tam życie rodzinne. Jeżeli transkrypcja aktu jest jedynym skutecznym sposobem uznania takiego małżeństwa, należy umożliwić ją bez różnicowania par ze względu na orientację seksualną.

Ważny jest zakres tego wyroku. Dotyczy sytuacji unijnej: obywateli, którzy rzeczywiście mieszkali w innym państwie członkowskim, zawarli tam legalne małżeństwo i chcą po powrocie kontynuować wspólne życie z zachowaniem praw wynikających z prawa Unii. Nie oznacza to, że każdy ślub zawarty podczas krótkiego wyjazdu automatycznie wywoła w Polsce wszystkie skutki krajowego małżeństwa. Trybunał wyraźnie pozostawił państwom decyzję, czy w prawie wewnętrznym dopuszczają małżeństwa jednopłciowe. Nakazał uznanie istniejącego stanu cywilnego tam, gdzie wymaga tego swoboda przemieszczania się i życie rodzinne.

W 2026 roku Naczelny Sąd Administracyjny poszedł w tym samym kierunku. 20 marca, w sprawie II OSK 216/21, uchylił odmowne decyzje i zobowiązał urząd do transkrypcji aktu małżeństwa zawartego w Niemczech. 7 maja w trzech kolejnych sprawach stwierdził, że transkrypcja zagranicznego aktu małżeństwa osób tej samej płci nie narusza podstawowych zasad polskiego porządku prawnego. NSA jednocześnie zaznaczył: wpisanie zagranicznego aktu do polskiego rejestru nie wprowadza w Polsce małżeństwa dla par jednopłciowych. Służy uznaniu prawnych skutków małżeństwa zawartego zgodnie z prawem innego państwa.

To rozróżnienie ma konsekwencje przy każdym kolejnym pytaniu. Polski urząd ma uznać zagraniczny dokument w określonym zakresie, ale nie oznacza to, że dwie osoby tej samej płci mogą dziś zarezerwować termin ślubu w polskim urzędzie. Nie oznacza też automatycznie, że każdy przepis rodzinny, podatkowy lub dotyczący rodzicielstwa zadziała dokładnie tak samo jak przy małżeństwie zawartym w Polsce. W sprawie konkretnego prawa nadal może mieć znaczenie treść danego przepisu, obywatelstwo, miejsce wcześniejszego pobytu i sposób, w jaki urząd wykonuje orzeczenia.

Od 23 sierpnia urzędy mają nowe formularze

Od 23 sierpnia urzędy mają nowe formularze

Po wyroku TSUE i orzeczeniach NSA ujawnił się bardzo przyziemny problem: wzory polskich odpisów aktu małżeństwa były przygotowane tak, by w rubrykach wybierać mężczyznę i kobietę. Minister Cyfryzacji 22 maja 2026 roku zmienił rozporządzenie dotyczące tych dokumentów. Nowe wzory pozwalają oznaczyć płeć każdej z dwóch osób osobno, a odpis powstały w wyniku transkrypcji wskazuje, że małżeństwo zawarto za granicą.

Rozporządzenie dało trzy miesiące na przygotowanie systemu rejestracji stanu cywilnego, dlatego nowe formularze zaczęły obowiązywać dopiero 23 sierpnia. Od tego dnia pytania przestały być teoretyczne. Jakie dokumenty są wymagane, jak długo trwa postępowanie i czy urzędy w różnych miastach stosują te same zasady, rozstrzyga już codzienna praca urzędów stanu cywilnego.

Starania o transkrypcję zaczynają się w konkretnym urzędzie stanu cywilnego, od oryginału zagranicznego aktu i jego urzędowego tłumaczenia. Gdy urząd odmawia, liczy się pisemne rozstrzygnięcie, bo właśnie takie odmowne decyzje trafiały później do sądów, aż po NSA. Sprawy wykraczające poza sam wpis, na przykład nazwisko, podatek, ubezpieczenie, dziedziczenie czy rodzicielstwo, rozstrzygają się według innych przepisów i zależą od sytuacji konkretnej pary. Wyrok o uznaniu małżeństwa nie rozstrzyga wszystkich skutków rodzinnych.

Model ADDICTED w stroju kąpielowym
ADDICTED / kampania strojów kąpielowych
Czego parlamentarny pakiet nie zmieniał

Czego parlamentarny pakiet nie zmieniał

Spór wokół weta często sprowadzał się do pytania, czy umowa o wspólnym pożyciu była małżeństwem bez użycia tego słowa. Z perspektywy par jednopłciowych równie ważne jest jednak to, czego ustawy nie dawały. Nie otwierały możliwości zawarcia małżeństwa w Polsce. Nie przewidywały wspólnego nazwiska. Nie ustanawiały automatycznie rodzicielstwa drugiej osoby i nie dawały parze prawa do wspólnego przysposobienia dziecka. Były ograniczoną, notarialną formą porządkowania życia dwóch dorosłych osób, dostępną również dla par różnopłciowych, które nie chcą zawierać małżeństwa.

Jednocześnie nie był to tylko „pakiet pełnomocnictw”. Rejestracja w urzędzie stanu cywilnego, zmiany podatkowe, ubezpieczeniowe i emerytalne oraz status uznawany w wielu ustawach tworzyłyby coś, czego prywatny dokument nie może sam zapewnić. Dlatego po wecie nie wystarczy powiedzieć parom, że mogą przecież pójść do notariusza. Mogą uregulować część spraw, ale nie mogą prywatną umową przyznać sobie świadczenia z państwowego systemu ani zmienić zasad podatkowych.

Ocena samego projektu to jedno, a obowiązek państwa to drugie. Polska nadal musi zapewnić parom jednopłciowym odpowiednie prawne uznanie i ochronę. Wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka z 2023 roku dotyczył właśnie braku takiej konstrukcji. Ustawa uchwalona w maju 2026 roku była jedną z odpowiedzi na ten problem. Po wecie i nieudanej próbie jego odrzucenia problem nie zniknął.

Co jest pewne jesienią 2026 roku

Co jest pewne jesienią 2026 roku

Pewne są dziś cztery rzeczy. Po pierwsze, Sejm i Senat przyjęły pakiet, ale weto zatrzymało jego wejście w życie, a 17 września Sejm nie zdołał tego weta odrzucić. Po drugie, w Polsce nie powstała nowa forma rejestrowanego związku i pary jednopłciowe nadal nie mogą zawrzeć tu małżeństwa. Po trzecie, uznanie zagranicznego małżeństwa jest odrębną sprawą: wyroki TSUE i NSA wzmacniają prawo do transkrypcji, ale nie ustanawiają krajowej równości małżeńskiej. Po czwarte, od 23 sierpnia obowiązują nowe wzory dokumentów, dzięki którym urzędy mogą przenosić zagraniczne akty małżeństwa par jednopłciowych do polskiego rejestru.

W codziennym życiu oznacza to powrót do konkretów. Kto ma być upoważniony w szpitalu? Co stanie się z mieszkaniem i oszczędnościami po śmierci jednej osoby? Czy testament, pełnomocnictwa i umowy rzeczywiście obejmują to, czego para potrzebuje? Czy małżonkowie wracający z innego państwa UE spełniają warunki wynikające z wyroku C-713/23 i jakie dokumenty przyjmuje dziś urząd stanu cywilnego?

O prawie opowiada się czasem jak o serii wielkich zwycięstw i porażek. Dla pary żyjącej razem od lat jego jakość mierzy się prościej: czy w najtrudniejszym momencie trzeba jeszcze tłumaczyć urzędowi, kim jest osoba stojąca obok. W 2026 roku Polska zrobiła krok w stronę odpowiedzi, ale na etapie weta wszystko stanęło. Sądy otworzyły osobną drogę dla małżeństw zawartych za granicą. Te dwa procesy są ze sobą związane, ale prowadzą w różne miejsca, a dla konkretnej pary ta różnica znaczy więcej niż najgłośniejszy nagłówek.

Rok, który nie zamknął sprawy

Rok 2026 nie zakończył rozmowy o związkach partnerskich w Polsce. Ustawa przepadła, ale zostały wyroki TSUE i NSA, a od 23 sierpnia także nowe formularze w urzędach stanu cywilnego. Dla par, które od lat dzielą dom, rachunki i codzienność, to wciąż mniej niż wspólny status, który miała dać ustawa, ale już nie ten sam punkt wyjścia co rok wcześniej.

Więcej o queerowej Polsce i Paradzie Równości →

Powiązane treści